dlugo to trwalo nim w koncu wzialem sie za swojego bloga ale jednak to zrobilem. spora ilosc przemyslen skolonila mnie do tego aby w koncu gdzies ich nadmiar wyrzucic. a ze w sieci swoje przemyslenia mozna umiescic zupelnie za darmo i bez obawy dostania w ryj - to dlaczego nie...
dokladnie tydzien temu przerwana zostala najdluzsza seria meczow bez proazki na wlasnym stadionie. przez 86 spotkan nikt nie potrafil wywiezc kompletu punktow ze stamford bridge, az w koncu 26 pazdziernika Liverpool pokonal Chelsea po bramce Xabiego Alonso. i szczerze mowiac, ucieszylem sie po tej porazce. widac bylo golym okiem, ze londynczycy w ostatnich spotkaniach meczyli sie ze swiadomoscia tej niesamowitej serii, swiadomoscia ktora chcac niechacac, gdzies petala im nogi, swiadomoscia ktora zdawala sie mowic - byle nie stracic bramki. bylem pewny, ze po tej porazce w kolejnym meczu padnie grad goli. i co? 5-0 z bardzo slabym sunderlandem. no tak, co to za sztuka strzelic 5 goli kiepskiej druzynie? otoz to, sztuka, bo kiedy przypomni sie spotkania z jeszcze gorszym tottanhamem, czy tez ze slaba roma to wyniki jakos nie powalaja. a wczoraj - 5 bramek ktore padly po swietnych akcjach calego zespolu.
ale nie wszystko wg mnie jest takie rozewe. od dluzszego czasu irytuje mnie dwojka zawodnikow: flo malouda i john obi mikel. co do pierwszego to razi mnie jego bezradosc i szablonowosc. wszystkie dryblingi sa dokladnie takie same, zero jakiegos polotu, co u skrzydlowych w takich druzynach jak Chels jest jak najbardziej wskazane. flo jets zawodnikiem ktory sprawdza sie ze slabszymi przeciwnikami, gdzy w spotkaniach z klasowymi rywalami jest po prostu w glebokim cieniu, zeby nie powiedziec ze nie istnieje. zastanawia mnie jak bardzo Scolari w niego wierzy, ze mimo mnostwa slabych spotkan, ciagle wystawia go w pierwszym skladzie.nie przecze, ze facet ma talent, ale wg mnie dostal juz tyle szans zeby go zaprezentowac a nie wykorzystal ich. bo nie przekonuja mnie naprawde dobre wystepy przeciwko druzynom ktore niebiescy leja 4 czy 5 do zera. co do mikela, to nie bylem do niego przekonany od dnia w ktorym Chels zaplacila za niego grube miliony Lyn Oslo na spolke z Manchesterem United. i te watpliwosci mam do dzis, choc nie przecze - koles porpawil sie niesamowicie. jednak w jego grze brakuje mi kreatywnosci, umiejetnego rozpprowadzenia pilki. jest naprawde bardzo dobrym zawodnikiem jezeli chodzi o defensywe, odbior pilki. jednak zawodnik grajacy na takiej pozycji powinien miec jeszcze dodatkowe walory w ofensywie, chociazby najmniejsze, a u Mikela z tym krucho. takimi walorami dysponuje zawodnik, ktorego pozbytow sie w sumie lekka reka, mowa tu oczywiscie o genialnym Claude Makelele. teraz wiem co czuli kibice realu Madryt kiedy ten czlowiek odchodzil do Chelsea ogladalem go dokladnie tydzien temu w klasyku ligi francuskiej, gdzie marsylia podejmowala parzy, i zrobil na mnie po raz enty kolosalne wrazenie. wszystkie zagrania na jeden-dwa kontakty, wspanialy przeglad pola, no i genialny odbio pilki. Mikel wielokrotnie przyznawal ze Claude to jego idol...mam nadzieje ze nie poprzestanie tylko na deklaracjach, i wkrotce choc w niewielkim stopniu doscignie genialnego francuza.